Może paróweczkę? Ja wiem, że to dość kontrowersyjny temat. Ale moje są w 100% wegańskie i … niejadalne 😉
Pierwsze paróweczki uszyłam już jakiś czas temu. Daleko im było do idealnych i ładnych. Więc porzuciłam temat, ale parówki wylądowały w Kajtkowej kuchni.
Zawsze jak Kajtek bawi się w swojej kuchni obserwuję go, żeby zobaczyć co go interesuje. Wyobraźcie sobie, że te brzydkie (według mnie) parówki są non stop serwowane.
Doszyłam więc kolejne 3, żeby było parzyście i dla każdego starczyło
A lekcja na przyszłość - nie ma się co przejmować jak czasem coś nie wyjdzie tak jak byśmy chcieli. Najważniejsze, że odbiorca jest zadowolony.